ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIREPraca i edukacja
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.



SZUKASZ PRACOWNIKA?
Zamieść swoje ogłoszenie na stronach seriwsu Praca i Edukacja. W tym celu skontaktuj się z nami pod adresem




SERWIS INFORMACYJNY CIRE 24

Bytomska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wypadku w kopalni Bobrek
17.03.2020r. 13:54

Prokuratura Rejonowa w Bytomiu sprawdzi, czy śmierć 40-letniego górnika - ofiary poniedziałkowego wypadku w miejscowej kopalni Bobrek - mogła być następstwem niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy. Śledczy wszczęli już postępowanie w tej sprawie.
"17 marca 2020 roku wszczęte zostało śledztwo (...) w sprawie niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy, skutkujące spowodowaniem śmierci pracownika" - poinformowała we wtorek PAP bytomska prokuratura.

Kierunek śledztwa wyznacza art. 220 Kodeksu karnego, dotyczący narażenia życia albo zdrowia pracownika przez osoby odpowiedzialne za sprawy bezpieczeństwa (grozi za to kara do trzech lat więzienia), a także art. 155 Kodeksu, gdzie mowa o nieumyślnym spowodowaniu śmierci człowieka, za co grozi do pięciu lat więzienia.

Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom. Śledczy mają m.in. sprawdzić, czy prace w kopalni były prowadzone zgodnie z przepisami i zasadami bezpieczeństwa, a także ustalić szczegółowe okoliczności wypadku, do którego doszło w poniedziałek przed południem 840 m pod ziemią.

Niezależne postępowanie dotyczące wypadku prowadzi Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach. Standardowo ma on sześć tygodni na zakończenie postępowania powypadkowego, z możliwością jego przedłużenia. Analizowana będzie m.in. dokumentacja dotycząca wyrobiska, gdzie doszło do zawału, oraz technologia prowadzonych tam prac. Na razie nie będzie natomiast bezpośrednich przesłuchań świadków - ze względu na zagrożenie koronawirusem.

Ciało górnika, przysypanego fragmentami skał i przygniecionego elementami obudowy wyrobiska, ratownicy wydostali z zawału w poniedziałek wieczorem, po ponad 10 godzinach nieprzerwanej akcji. Mężczyzny nie udało się uratować. Przyczyną jego śmierci był uraz wielu narządów ciała - potwierdzi to jeszcze sekcja zwłok. Reanimacja nie przyniosła rezultatu. To czwarta w tym roku śmiertelna ofiara wypadków w polskim górnictwie i druga w kopalniach węgla kamiennego.
Jak poinformowała we wtorek PAP rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach Anna Swiniarska-Tadla, w chwili wypadku trzej górnicy z oddziału szybowego pracowali przy montażu stalowego rurociągu w przekopie nadosadnikowym (osadnik to miejsce, gdzie m.in. spływają kopalniane wody). W pewnym momencie doszło do utraty stabilności i podporności obudowy chodnika oraz obwału skał stropowych, wśród których był piaskowiec, łupek piaszczysty i węgiel.

"Zawał nastąpił na odcinku około 7 metrów, na całej szerokości ponad 4-metrowego wyrobiska" - relacjonowała rzeczniczka WUG. Skały i zniszczone elementy obudowy wypełniły cały, wysoki na 5,7 metra, chodnik. Dwaj górnicy zdołali wydostać się z wyrobiska o własnych siłach, trzeci został przygnieciony. Początkowo był przytomny i rozmawiał z ratownikami. Jednak gdy udało się do niego dotrzeć - już nie żył.

Aby wydostać rannego ratownicy musieli najpierw zabezpieczyć wyrobisko tak, by nie zagrażały im osuwające się skały. Gdy sytuacja była już stabilna, zaczęli przebierać rumosz skalny, bo dotrzeć do uwięzionego mężczyzny. Jego reanimacja nie przyniosła rezultatu - na skutek doznanych obrażeń ustało krążenie i oddech. Lekarz potwierdził zgon górnika.

Mężczyzna - ślusarz górniczy - był doświadczony pracownikiem, jesienią tego roku skończyłby 41 lat. Był żonaty, osierocił córkę. Spółka Węglokoks Kraj, do której należy kopalnia, zapewnia, że rodzina zmarłego zostanie otoczona opieką. Dwaj inni poszkodowani, którzy wyszli z zawału o własnych siłach, mają stłuczenia i otarcia. Po badaniach w szpitalu zostali wypisani do domów.

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie




cire
©2002-2020
Agencja Rynku Energii S.A.
mobilne cire
IT BCE